płonęłam na tyle długo
żeby chłodno popatrzeć
trzeba cierpliwości
i wtedy niepokornie przez cień
widzę światło
dziś w nocy pożądałam
właśnie ciebie
nie chciałam budzić
cicho
jak kot wygięłam grzbiet
po drodze mi było
do zamyśleń
wiążą rzeczywistość
postronni zauważą zapalenie
spójności
myśli do ugłaskania
potrzeba czasu
czepiają się harmonii
czarne i białe przechodzi
w odcienie szarości
zapatrzyłam się gładko
mów do mnie
więcej
korzennych przypraw zapach
odnawia
drżenie rąk
ustąpi kiedy dotkniesz
uległej
piękne to Alutko. Wierzę w każde słowo w tym wierszu...
report
tak, pięknie :)
report
WM - łatwowierny jesteś ;) buź
report
Alutko, ja też uwierzyłam
report
Kaś - buź Istar - to chyba dobrze ;) Pozdrawiam serdecznie
report
ale ja nie spałem przecież, choć może nie byłem zbyt czujny ? postaram się lepiej :) hey
report
A mnie to "uległej" zatrzymało, Alutka. ;) I tak się zastanawiałam, czy jest potrzebne na koniec to dopowiedzenie. Ale czytałam także ze słowem "ulegnę" i bardziej mi się spodobało, bo można łączyć także w "kiedy dotkniesz ulegnę". ;) Buziaczek :) A "historyjka" jest naprawdę dobra. ;)
report
wiese - nie wiem ;)
report
Milaczku - to takie zaklęcie - niech zostanie - buź
report
Do zaklęć się nie mieszam, bo też mam własne. ;)))
report
Jak to czarownice - latające na smokach ;):):):)
report
zawsze w pierwszoosobowej prozie mam ten problem - jak ominąć zgrupowanie końcówek "-am". Rzadko się udaje bez uszczerbku dla przekazu, jak i tutaj by tak było, więc chyba trzeba się pogodzić :)
report
Tak Aniu - masz rację - pogodzona jestem ;) buź
report
Black Inez - dziękuję za zaglądanie do staroci ;)
report