ograniczam pole manewru
czas ciąży
w pustych naczyniach
nie noszę już wspomnień
po schodach do mistrza
ciągnie w stronę groty w Patmos
odwrotnie niż przewidywany kierunek
siadam na twarzy
bez oddechu
zdziwiony wytrzeszczasz oczy
horyzontalnie
chłepczesz wino w koszu na plaży
wywiało
patykiem pisane na wodzie
buja
dżin nabity na pal
albo w butelkę
zaglądasz pod spódnice kobietom
miękko współpracują
z wrogiem
nie należy dyskutować
zabić
ćwiek na amen
raz w pacierzu
kozie
mnie ten wiersz się skraca ograniczam pole manewru czas ciąży w pustych naczyniach nie noszę już wspomnień po schodach do mistrza ciągnie w stronę groty w Patmos odwrotnie niż przewidywany kierunek siadam na twarzy bez oddechu zdziwiony wytrzeszczasz oczy horyzontalnie zaglądasz pod spódnice kobietom miękko współpracują z wrogiem nie należy dyskutować zabić
report
sorry, nie wiedziałem, ze ten portal tak znieształca wpisy
report
czyta się :)
report
Posuwiście? ;) Jakby skokami zajęczymi i łapaniem oddechu, gdy tchu brakuje. ;) Zadyszałam się, nadążając - jak zając. Ale ciekawie się skakało - tu migawka, tam migawka, i przeleciało. ;) Nieźle, Alutka. ;))) Buziek. :)
report
A śmierć gra z mistrzem w trik-traka; na schodach.
report
Pi - dobrze jak się podoba ( dżin:) Andrzeju - też nie wiedziałam :) Kaś - miłego Milaczku - tośmy podskoczyły i porobiły fotografie - dzięki Jaro - a co to za trik ? ;)
report