na okiennym parapecie
wróble harcowały z hałasem
a my już wcześniej
w jasnych promieniach dzionka
mijaliśmy kolejne stacje
twarze tonęły w ciepłych objęciach
pociąg dudnił rytmicznie unosił
w stukocie podkładów
śpiewały sprężyny
tańczyła wersalka
cholera
z sąsiedniego przedziału słychać kroki
to nasz mały konduktorek
wskakujemy spłoszeni
w neutralne pozy
nim nas nakryje
nim zażąda biletów
Jaro, wiosna u Ciebie aż kita furczy ;>>
report
Podpisuję się pod tym ze śmiechem. :))) A tu Ci się przyczepię, Jaro - "nadchodzą kroki" - kroki nadchodzą? ;) Dałabym "słychać kroki" - i lepszy rytm jest w dodatku. No to miłych harców - już nie przeszkadzam. :)
report