Syn blacharza

założyłem na siebie zgrzebny wór
przewiązałem powrozem konopnym
i wszedłem na przedmieścia miasta
tłumy przywitały mnie entuzjazmem
graniczącym z euforyczną obojętnością

pod pierwszym sklepem wybrałem dwunastu
najbardziej obdartych i wynędzniałych nędzników
pomijając zbędne savoir virve przeszliśmy do bruderszaftu

do wieczora byli już moi
unurzałem ich ze trzy razy 
w pobliskiej rynsztokowej kałuży
nadając każdemu ludzki przydomek
dalszy ciąg potoczył się z górki
zaintonowaliśmy rezerwę
maszerując w wiersze

gdy deklamowałem redutę 
płakali jak sierotki
zabrakło naboi
ordon padł
potem

mi skończyła się flota
więc zdjąłem worek
i ruszyłem z kartą
na pustynię

a oni za mną szeptali
czyż to nie jest ten poeta

milena
10 january 2012 at 20:47

tak, to ten :) tylko czy "ze" entuzjazmem ? może nawet bez 'z'

report

Jarosław Baprawski
10 january 2012 at 20:57

...jasna cholera trzy razy sprawdzałem;))...brawo za "oko":)-pozdr.

report

milena
10 january 2012 at 20:57

do usług, jak zwykle :)))

report

Szel
11 january 2012 at 00:01

potem skończyła się flota ? ech ty gadulo_ milego Jarku:)

report

xyz
11 january 2012 at 15:53

przewrotnyś ;>

report

P
11 january 2012 at 21:01

ciekawie.

report

q
15 january 2012 at 16:32

czyta się ;))

report

sisey
15 january 2012 at 16:55

Przeczytane, choć w pamięci ulotnej, takie rzeczy procentują po latach. Dziękuję.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register