19 november 2011

poetry

Jarosław Baprawski
Jarosław Baprawski

Horyzonty








za zimną bramą
pożydowskiej kamienicy
kocie łby
wystają z rynsztoków
 
na krawężnikach
gromadka dzieci
o buziach sinych
puszcza zapałki
w śmierdzącym potoku
 
porwane koszule
nie chronią od zimna
trzeźwa matka
wątpliwa sprawa
 
tylko te oczy
głęboko smutne
wypadają obco
na brudnej ulicy
 
ojciec menel
gdzieś leży za rogiem
 
gołe i bose
maluchy
 
sprzedadzą puszki
podzielą groszki
 
gorzki to cukier
 
czy jest ktoś chętny
podzielić się życiem
 

wzrok tłumów
pobiegł sklepieniem


ciało Chrystusa

amen


 



Anna Maria Magdalena
19 november 2011 at 17:16

interesujący, daje do myślenia :))

report

Florian Konrad
19 november 2011 at 18:50

moralizatorskie i niezbyst sprawnie napisane, taki trochę klimat z płyty Michała Wiśniewskiego z takimi patetycznymi piosenkami :))) Matka pijana, ojciec pijany, dzieci głodne i płaczą (od dawna nie zjadłeś ciepłego obiadu, stara szmata zamiast drzwi"- jak śpiewa w innym gniocie inna pseudoartystka), trochę to tanie łapanie za serducho czytającego. A można to było opowiedzieć inaczej, bez (nawet nieświadomych) ,,chwytów pod publiczkę"

report

Jarosław Baprawski
19 november 2011 at 19:12

...cieszy mnie, że wszystko wiesz:)...będziemy w kontakcie...:)

report

Bazyliszek
19 november 2011 at 22:58

zbyt doslowny:))) sorry

report

Jarosław Baprawski
19 november 2011 at 23:12

...no sorry..:)...napisałem go dla Reginy z masarni...ciecia z zachodniego i Wacka z CPN-u...

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register