19 november 2011

poetry

Jarosław Baprawski
Jarosław Baprawski

Logo







 
w ulicznej bramie podmiejskiej kamienicy
pod neonami gwiazdek hoteli
nikt nie zliczy stojących przy asfaltach
ruchomych afiszy
 
pod nagim logo skrywają coś więcej
udając twarde z wyboru
na podobraziu delikatności papierowej
często rozdarte między życiem i domem
 
wytykane palcami
parzone spojrzeniem
zamykają w myślach świat marzeń
odprowadzając dziecko do szkoły
 
uwielbiają zakupy
nic nie sprzedają
nawet ciuchy wspomnień
wyrzucają z pamięci
 

codzienność to sen
koszmarna śpiączka
 
w nadziei wybudzenia
rozdarty afisz
oddycha marzeniami
 
kredka do oczu
łzy
tamą trzyma
 
szpilki to nie kapciuszki
a logo to nie imię



LadyC
19 november 2011 at 13:49

Wiersz jako całość, koncepcja nie do końca mnie przekonuje. Ale ... jest w tym obrazie coś poruszającego. "kapciuszki" brzmią na tyle dziwnie, że wręcz mi się przeczytało za pierwszym razem 'kopciuszki'.

report

Efka
19 november 2011 at 13:56

Tu też, w mojej opinii, zakończenie wynosi tekst na wyższy poziom. Początek troszkę za bardzo się rozłazi, IMO oczywiście.

report

Jarosław Baprawski
19 november 2011 at 14:17

....każda zapewne ma coś z "kopciuszka"...a "kapciuszki"...to takie miłe:) ...początek się rozłazi...ale może odrobinkę?:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register