ALL WORKS Poetry (1)
About me

8 november 2011

poetry

Chimera
Chimera

wschód

szczęk zamka
ciche promienie słońca
wślizgują się do domu
nad ranem
wsuwają się pod kołdrę
sycą zapachem
rozgrzewając członki
wtulają się
budząc uśmiech
i wilgotny deszcz
czułych pocałunków
w dziękczynieniu
za wschód

An - Anna Awsiukiewicz
8 november 2011 at 16:29

Prawie erotyk -hihi:)

report

Chimera
8 november 2011 at 16:31

Dziękuję An za uwagę, trafna interpretacja. Jestem nowa na portalu więc proszę o zrozumienie ; ) Pozdrawiam wszystkich gorąco.

report

gabrysia cabaj
8 november 2011 at 16:32

ile tam tych członków?:)))

report

Chimera
8 november 2011 at 16:34

członki=kończyny,myślę jednak, że to niepotrzebne tłumaczenie

report

An - Anna Awsiukiewicz
8 november 2011 at 16:35

Może "rozgrzewając ciała" bo te członki teraz i mi się kojarzą - hihi:)

report

ike
8 november 2011 at 16:35

oh, choć raz doznać rozgrzewania członków, ... i umrzeć? ; a wilgotny deszcz to extra evenement, w odróżnieniu od suchego; ; hey

report

gabrysia cabaj
8 november 2011 at 16:35

wilgotny deszcz przebił członki

report

Wieśniak M
8 november 2011 at 16:40

dziękowałbym za wschody/ gdyby nie kłody/ jakie rzuca pod nogi/ bo rano czas wyjść spod kołderki- boszszsze drogi/ i do biura do kielni, do pracy- zwyczajnie/ więc dziękuję za zachody- bo wschody- nie fajne;)))

report

An - Anna Awsiukiewicz
8 november 2011 at 17:39

Oj Wieśniaku - Fajny jesteś - cmok:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register