26 november 2011

poetry

sam53
sam53

czekając na pocałunek

delikatnym dotykiem dłoni
rzeźbiła moje drugie ja
finezyjnym ruchem z góry na dół
przenosiła tożsamość w zaklęte rewiry samodestrukcji
burzyła świat marzeń
fantazji
niezaspokojonych chuci

gdy wilgotne opuszki palców
celebrowały samozagładę
ostrymi szponami raniła ciało
zabijała powoli

książkowo

Bogna Kurpiel
26 november 2011 at 17:35

Najpierw było lirycznie a później raczej wnioskuję dramatycznie. Toż to chyba była modliszka, dobrze, że Pan nie stracił głowę:)))

report

Magdala
26 november 2011 at 17:49

perfekcjonistka, rzekłabym. z profesjonalistką do kupy - podparta teorią. bingo! :)))))))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register