po kokardę jak mawiały starożytne Rosjanki
pamiętam doskonale babcine węzły na chusteczce
supły na sznurowadłach jakoś dziwnie robiły się same
krawaty o ile mnie pamięć nie myli chyba wiązała najpierw matka
później raczej żona
nie powiem na sto procent bo moja pamięć bywa ostatnio bardzo zawodna
z kokardkami szło łatwiej
choć prędzej związywałem puste z próżnym
z układami równań było lepiej niż z kobietami
mnie pasjonowały rebusy i krzyżówki
panienki koniecznie chciały wiązać się w pary
pętelki też nigdy nie pasowały do guzików
dlatego zostałem ze swoim węzłem gordyjskim
który chłonie moją skłonność
do wyolbrzymiania problemów
a mam ich po dziurki w nosie
tak :)
report
ładnie zawiązane przez mamę buty hołubiłem ile się da. I czasem kiedy się niechcący rozwiązały i musiałem wiązać sam, dziwiłem się dlaczego są takie niezdarne...
report
Wieś:))...nie kupuję butów ze sznurowadłami....:)
report
"później raczej żona" Potem żony wiążą Ludwika - nad zlewozmywakiem.
report
Jarku:)...zdecydowanie masz rację...poprawiam:)
report
Ania:))
report
Czy Ty aby nie raczek nieboraczek, skoro tak wyolbrzymiasz problemy, he?Dobrego:)))
report