nie pamiętam jej bez kapelusza
zawsze z pochyloną głową
z resztką uśmiechu w kącikach
wyobrażam ją sobie w lustrze
może bardziej dostojną w czarnych pantoflach
na podwyższonym obcasie
z przeceny - miały pasować do wszystkiego
wychodziła w nich na deszcz i na ulicę
ileś razy za mąż - zawsze wracała
zawsze w tym samym kapeluszu i pantoflach
ona jedna znała przejście w murze za domem
tylko ona wiedziała gdzie leżą wszystkie nasze rozprute lalki
w sekrecie zostawiła trzy słowa
a przecież żeby wyjść z lustra
trzeba znać całe zaklęcie
wielkie mi mecyje; całe zaklęcie, to: ulica słoneczna trzy..
report
pozytwny wiosenny komentarz...dzięki alciku :)))
report
jest klimat, podoba mi się :)
report
z podziekowaniem za lekturę i słowo pod wierszem :)))
report