26 january 2012

poetry

sam53
sam53

kamienie same wyłażą z ziemi


zbudź mnie odświętnie jak w niedzielę
budzi się lato pośród kwiatów
namalowanych dźwiękiem szelest
przy nim okrzykiem boże ratuj

kąkolem w falującym zbożu
chwastem krwawiącym wśród zieleni
obudź mnie panie gdzieś na polu
które nie będzie się czerwienić

i sen zachowaj w słońc promieniach
gdy wyciągają się o wschodzie
kładąc jasności obok cienia
choć jemu lepiej jest na spodzie

obudź na łące wiem że wolisz
gdy spijam krople rosy rankiem
w zbożu czerwono od kąkoli
a siałeś makiem i rumiankiem

z nieba nie spadły chabrów pąki
zieleni nie rozgrzeszy mięta
zaczynam panie w ciebie wątpić
a ten bałagan 

zapamiętam

Konrad Redus
26 january 2012 at 23:00

bardzo mi się podoba, chociaż szkoda, że peel zaczyna wątpić

report

Natali
26 january 2012 at 23:08

szczery - piękny / będę wracać :)))

report

Miladora
27 january 2012 at 00:22

Bałagan stworzyli ludzie, Bóg stworzył człowieka, ludzkie wątpliwości i strach stworzyły Boga - błędne koło odpowiedzialności. ;) Ale z tego wynika, że należy wątpić przede wszystkim w ludzi. ;) A co do wiersza - pięknie płynie. Przyjemnie czytać wiersze, w których nie ma potknięć. :))) Dobrego, Sam :)

report

Bogna Kurpiel
29 january 2012 at 00:42

:)) Skarga rymem - wspaniała klasyka:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register