sam53
ALL WORKS Poetry (1968) Prose (12) Diary (2) Photography (2) Postcards (25)
About me Friends (19)

Zmiana sposobu prezentacji

29 october 2026

poetry

sam53
sam53

pocałunki

wyobraź sobie góry w chmurach
i deszcz
padał co chwila

wyobraź sobie rwące potoki
w którą stronę byś nie spojrzała
ściana deszczu
mgła
nad Buczynowym i Kozią Dolinką
pogoda jak w listopadzie a przecież październik
rozpłakała się Natura w październiku
wyobraź sobie

czy kocham góry
pewnie tak jak ty
chociaż twoje są piękniejsze i wyższe
z widokiem na przyszłość

moje góry zbankrutowały
już na pierwszym piętrze dostaję zadyszki
dzisiaj w oknie mgła
ciągle widzę tę samą przepaść

(...)

--- full text ---

28 october 2026

poetry

sam53
sam53

zanim dzień

las wierszy drzew i rąk
jesienna leśna cisza
i nikt nie pyta skąd
ta ,cisza do nas przyszła

był wiersz co z wiatrem wpadł
na chwilę nie wrześniową
taki co w pole gnał
zwyczajnie -daję słowo

a wrzesień ciepły był
mech wrzośćce grzybobranie
jesienią nam się śnił
nim słońce wstało - wstanie
.
nim się wtulimy w jesień
jak miłość która nas
przez życie wierszem niesie
2026-1028

28 october 2026

poetry

sam53
sam53

noc prawie listopadowa

przykucnęło słowo przy drodze
księżyc srebrem rzucił w jałowce
deszcz jak zwykle śni o pogodzie
nocą wszystko zdaje się prostsze

berberrysom liście szeleszczą
"kocham" cierpi znów na bezsenność
deszcz jak zwykle śni z braku deszczu
o tej porze robi się ciemno

i tak co dzień chandra rwie szelki
nawet "kocham" brzmi coraz dziwniej
rano jeszcze czuję się rześkim
przed wieczorem na kamień stygnę

wspomnieniami wracam do źródeł
pocałunki jak puzzle składam
w tej miłości już się nie chudnie
drzewa chudną w mgłach listopada

25 october 2026

poetry

sam53
sam53

góry rosną w oczach

między słowem a słowem wzgórza i doliny
góry którym do nas blisko i daleko
tak jak wierszom wczorajszym otwartym na miłość
zanim dotkniesz kamienia na wierzchołku szczytu
.
góry uśmiech przenoszą wyżej coraz wyżej
w twoich dłoniach dzień ciepły - nocą fiolet wrzosów
w zapisane na przyszłość zamglone jesienie
gdy horyzont spełniony myślą czasem wiarą
.
dobrze że jeszcze echo w radości tworzenia
żyje chwilą wspomnień kiedy mogłem podglądać
szczęście błyszczące w źrenicach zadowolonej
z życia kobiety
.
wiem że nie były to łzy

24 october 2026

poetry

sam53
sam53

znów deszcz

Znów deszcz - w kałużach się przeglądam
jakbym niestety lustra nie miał
chociaż czy warto starość wiązać
ze zmarszczką co się znikąd wzięła

w obrazie nieco wyświechtanym
nieogarniętej wiatrem fali
z bruzdą na czole... weź ją zapisz
nie wszyscy w nocy się wyspali

no cóż październik straszy deszczem
kolejna jesień czas ucieka
spójrz - pod tą zmarszczką dalej jestem
nie mów
następna cię urzekła

23 october 2026

poetry

sam53
sam53

dni nabierają barw

życie nas w codzienność wpycha
w zapomnienie i niedosyt
rok za rokiem czas umyka
plączą się w pamięci wiosny
.
już wszystkiego nie pamiętam
wyzłociła nam się jesień
wydłużyły się wieczory
śniłaś mi się cały wrzesień
.
z marzeniami w pocałunkach
w przytuleniu w rozszeptaniu
śniłem twe gorące usta
czas nas wiązał w jedno zaplótł
.
nic że z drzew spadały liście
mech poszarzał znów na płotach
dni nam nigdy nie ucichły
a i noce - chce się kochać
2022-10-23/2026-10-23

23 october 2026

poetry

sam53
sam53

jesienne słowo

Melodią słowa mów dziś do mnie
chcę chłonąć jego moc i brzmienie
siłę gdy z iskry czyni płomień
i lekkość z jaką wpada w wiersze
.
pozwól nakarmić się poezją
jej barw paletę zmienić w zachwyt
niechaj na strunach zagra wieczność
gdy rytm się podda wyobraźni
.
wychwyć ze szmeru pomruk grzmotu
rwij tak jak echo myśl na strzępy
chcę w dojrzałości znaleźć spokój
ale to słowo z innej pieśni

23 october 2026

poetry

sam53
sam53

Atacama zakwitła

wczorajszy dzień przeszedł bez historii
może tylko deszcz spóźnił się o kilka godzin
wtulony w ciepły jesienny powiew wiatru
rozmawiałem z chmurami kryjąc się pod parasolem
.
ktoś z boku pomyślałby że wariat - gada sam do siebie
a ja właśnie układałem wiersz
jak twój uśmiech przed pocałunkiem
gdy uciekasz w ciszę zmieniając tylko miejsce pobytu
.
niepotrzebny już sen ani melodia gwiazd
wpadamy na siebie milcząc jak dwa ziarna piasku w klepsydrze
marząc o jednym wielkim kwitnącym ogrodzie
wtul że się we mnie mocniej
.
krople spływają z parasola prosto za kołnierz
październik otwiera ramiona na poezję

21 october 2026

poetry

sam53
sam53

na zawołanie

już nie pamiętam - czas wyrwany chwili
jakby z zaświatów - nie widzę postaci
pan też w kolejce - głos nad wyraz miły
spomiędzy krzyży kruk tak dziwnie patrzy
.
słychać jak piasek pod stopami chrzęści
wilgotne liście wiatr próbuje unieść
niczym modlitwę której nijak zmieścić
w żółci chryzantem która z ogniem frunie
.
o zmierzchu cmentarz zaciąga się dymem
bezkształtne chmury znaczą nową przestrzeń
czy pan w kolejce - głos nad wyraz miły
zapiszę w zeszyt - znaczy umrzeć nie chce

2026-10-21

20 october 2026

poetry

sam53
sam53

Łódź bez granic

spójrz na jesień znów w liściach a pod liśćmi miasto
pierwszy lepszy parasol z deszczem chce się spotkać
księżyc z muchą pod brodą - skąd on ją wytrzasnął
i ten gwar na ulicy - to chyba Piotrkowska
.
noc ucieka przed chmurą a ja śnię przy oknie
długi spacer we dwoje to nie twoja wina
wspomnieniami się karmię - barwami na Złotnie
gdy jesienią przytulasz nie trzeba Tuwima
.
wiatr się zerwał deszcz spadnie na łódzkie ulice
słychać tramwaj do Zgierza może do Pabianic
ale muchy nie słyszę - leci za księżycem
może łodzią odpłynie - Łódź już nie ma granic

2026-10-20

19 october 2026

poetry

sam53
sam53

koncert e-moll opus 11.

czasami niebo wydaje się na wyciągnięcie ręki
nawet gwiazdy mrugają do siebie dziwnie znajomo
gra świateł
muzyka
koncert jesienny
ale z tych nie na dwa świerszcze i wiatr w kominie
.
w międzygwiezdnej przestrzeni
rozbrzmiewa jesienne pożegnanie Chopina
.
oddalone o miliony lat świetlnych gwiazdy
dotykają wyobraźni
.
powracasz jak noc - muzyką
Moje Szczęście
2026-10-19

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register