31 october 2011

poetry

Janusz Opyrchał
Janusz Opyrchał

WŁÓCZYKIJ

Gna od Kopca Kościuszki
do rogatek Gontyny
od Sióstr Norbertanek
po Bronisławy Wzgórze

Za kołnierzem płaszczyka
bukiet zeschłych liści
gazeta sprzed miesiąca
wygląda z kieszeni

W kapeluszu na bakier
z lekka już zawiany
na Salwator jesienny
zahulaszczył wiatr

Bogna Kurpiel
31 october 2011 at 14:22

Wiej wietrze, wiej:) Pozdrawiam.

report

Emma B.
4 november 2011 at 17:06

oczywiście muszę pochwalić piewcę ukochanych miejsc, dużo tu ciepłej nie udziwnionej poezji

report

Janusz Opyrchał
4 november 2011 at 17:26

Dzięki Basiu, a jak ja kocham te miejsca...!

report

Emma B.
4 november 2011 at 17:33

ja też, jestem zwariowana na punkcie Krakowa

report

Emma B.
4 november 2011 at 17:47

jak się pisze nie udziwniona? może razem, jak tak to przepraszam za "błądzenie"

report

Janusz Opyrchał
4 november 2011 at 17:48

Zawsze można napisać: nie jest udziwniona :)))

report

Darek i Mania
4 november 2011 at 17:58

no to trzeba by przypatrzeć się z bliska i iść śladem autora -kraków da się lubić :) ten wiersz też :)

report

Janusz Opyrchał
4 november 2011 at 18:02

:))) A jaki piękny jest Rynek o zmierzchu, we mgle... Zapraszam do Krakowa.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register