Zamknęłam w kilku wersach morze.
Głaszczę ciałem piasek na plaży,
ochładza zbuntowaną duszę.
Spojówkami badam przestrzeń,
szukam wciąż zaufanego astrolabium.
Mija czterdziesty trzeci zachód słońca…**
Wicher rozczesuje poplątane włosy,
busolą rozsądek - szepcze.
Dziecinności odzewem
niczym pralinę, pragnę odkrywać świat.
Zrzucam skórę infantylności,
na horyzoncie przepływa ostatni żaglowiec.
Prąd daje ciału znak gotowości do drogi
- ruszam, chwytam los w ręce.
Jestem córką morza,
odradzającą się z fal.
Z łac. - córka morza*
Mija czterdziesty czwarty zachód słońca…**- nawiązanie do Małego Księcia
Wersja poprzednia: http://www.poetyckie-zacisze.pl/filia-maris-w33207.html
Nie za bardzo wyliczankowe? ;)
report
poprawiałam ten wiersz wielokrotnie i szczerze mówiac, zostawię go juz w takiej formie. Dziękuję, za odwiedziny. Pozdrawiam R.A. :)
report
czyta się dobrze -ciekawy jak dla mnie :)
report
Miło mi Dariuszu:)
report
witaj Ratty... już wcześniej zauważyłam, że tu publikujesz :) Zakradają Ci się metafory dopełniaczowe, one nadają takiego sztucznego i patetycznego brzmienia, jak tu: skóra infantylności np. jest bardzo wyczuwalna i dla mnie nieprzyjazna. Pozdrawiam :)
report
Rozumiem, dziękuję za uwagę :)
report