ALL WORKS Poetry (10)
About me

13 december 2011

poetry

Katarzyna
Katarzyna

pejzaż wzgórza

szaniec Trupiej Czaszki
ciało człowiecze rozpięte na drzewie
jakby w przytuleniu niedomknięte
usta skargą nie_tknięte są ani lamentem
widzę jak kona Oblubieniec
[kiedy znów przyjdziesz
czy będziesz miał dla mnie czas?]
garście rozdarte przeokrutnie
 i na wylot skaleczone śródstopia
widzę jak kona Mocarz Jakuba
uniżenie (p)oddaje swego ducha, Ojcu…
za nieprawości ludzkich mrowię
 [lubię Twoje pieprzyki na powiekach
i ten cichy uśmiech też]
nagle błękit zgasł
a ci co lżyli jadowicie
trwogą zdjęci polękli na twarzach
rozdarta zasłona powiewała
uklękłam…
potem pamiętam już tylko
Jego szept przecinający powietrze
– zapłacone…

ike
15 december 2011 at 13:07

ale przedtem zważone i policzone ? :) eh. Kaśka ...

report

Katarzyna
15 december 2011 at 13:48

:)

report

Kajus
15 december 2011 at 13:50

tak :)))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register