żmija leży i patrzy
na leśnej polanie
wiem że ukąsi
dziecko i kobietę
smak ciała jest zmieszany
z zapachem igliwia
i z żywicą co kapie
spod narzędzia drwala
smak ciała pachnie zielem
wysuszonym w dymie
i jest niby ornament
przed wieżyczką kata
a on z twarzą ukrytą
w zmęczeniu i pocie
wznosi topór i ramię
by wykonać pracę
polega ona przecież
na zamknięciu ręki
i obmyciu ciała
w miejskiej łaźni
gdy żmija ukąsi
dziecko i kobietę
jej żółte zygzaki
oślepną od bólu
kroki moje błyszczą
na ścieżce śródleśnej
echo woła do mnie
zmija nie atakuje niepokojona Krzysio, po co mialaby kasac?...wiersz zbyt trudny dla mnie dlatego gryzie mnie :(
report
wierz jest tak prosty jak życie ja również niepokojony jestem łagodny jak baranek--lecz niech kto mnie chce przeszkodzić mogę ugryźć--- to był żart nikogo jeszcze nie ugryzłem
report
może kobieta i dziecko nierozważne są i nie wiedzą, że drażnić nie należy, nie wiedziałam, że wypuszczenie jadu kojarzy się z bólem, w życiu to jad sprawia satysfakcję temu co kąsa ale przyrodnik ze mnie cieniutki. Jest dużo trudnych odwołań w tym wierszu pewnie jest zrozumiały dla wtajemniczonych dla mnie jest mozaiką różnych impresji, które nie łatwo mi połączyć
report
MOZAIKA tworzy życie --takl jesteśmy złączeni przysłowie- coma piernik do wiatraka ja m ówię --co ma żmija do kata jedno i drugie są karą za naszą łapczywość na życie dzięki basiu za dobre słowo
report
Bo też to nie jest zwykła żmija, tylko taka, która oślepnie z bólu. A kat drwal na kim wykonuje wyrok? Wiersz tego nie dopowiada. Zachowuje dla siebie ważne tajemnice.
report