W letnim deszczyku urosnę
jak mały kwiatek na wiosnę
będę muchomorek nakrapiany
poeta burzą oblegany
Rozwinę skrzydełka lisków
spojrzę w niebo gdzie chmur
zgraje ciągną marzeń wór
wśród złotych rozbłysków
szalona zieleń, promień słońca
uwalnia, rozbudza do działania
unosi, rozpościera bez końca
chęć życia i wytwarzania
już w pełni bzy kwitną
dzieci biegają, wędrują anioły
oczy złote - wzrok niespełniony
Jest osnuty, nieodgadniony
Fruwają ptaki - śpiewają
Krążę szaleniec ciągle wesoły...
przemo, 21-05-2011r
Jeżeli mogę coś zasugerować, to popracowałabym nad większym ujednoliceniem rytmu i konsekwencją rymów, bo na razie masz je raz tak, raz siak. ;) No i chociażby to - "będę muchomorek nakrapiany" - będę muchomorkiem... I "(będę) poeta" - poetą. ;) A także nad większą oryginalnością przekazu - na razie wiersz jest bowiem dość banalny. Powodzenia. :)
report