czas mój zamknięty
ograniczony
dniem i godziną
pozostawiam
nienapisany testament
książki
które chciałabym przeczytać
koncerty
niewygrane niewysłuchane
podróże
dalekie i bliższe
wizerunki
przyjaciół i rodziny
odchodzę
zostawiam
sprawy niecierpiące zwłoki
pilne spotkania i powroty
odchodzę
otwarte
drzwi trzyma Bóg
©2011 C E Małgorzata Krupińska-Nowicka
na śmierć nigdy nie jesteśmy gotowi. Pozostawiamy masę spraw na różnym etapie załatwiania. Jakby ich nie załatwienie miało być polsą na życie. I czasem jest:), pozdrawiam :))
report
Mówisz Wieśku tak, jakbyś już parę takich śmierci przeżył i parę żyć niedokończonych zostawił :)
report
hmmmm. To moje pierwsze i ostatnie znane mi życie. Ale znam przypadki mobilizowania się do życia ludzi , bo jeszcze mają a to syna wydać , a to dom wybudować. I zdaje się to ich trzymać przy życiu. Znam też kilka przypadków kiedy ludzie cieszyli się z emerytury raptem parę miesięcy....brak celu ...myślę może zabić Lauro .
report
To słuchaj: w ostatnią sobotę (16 lipca) na ślubie córki, w kościele podczas ceremonii umiera matka. I jak myślisz - jak to się ma do Twojej teorii o mobilizowaniu i trzymaniu przy życiu? Czyż nie drastyczny przykład straszliwej ironii (nieodwołalności?) losu? :/
report
to akurat ją potwierdza. Ślub to zakończony etap. To nie jest moja teoria, tylko pewna obserwacja.można podawać przykłady za i przeciw. Można dowolnie sterować danymi. Ja dopuściłem się pewnego uproszczenia owszem, ale proszę nie zostawiaj mnie z tą czy inna teorią. Patrzę na świat, nie oceniam :))
report
nie zo(e)stawiam Cię z żadną teorią, nie generalizuję. Obserwuję... Podzieliłam się tym z Tobą
report
Owszem niektórzy starają się uciekać przed myślami o śmierci. Wielu się udaje, przynajmniej do czasu. Tymczasem zazwyczaj śmierć jest jednak dla nas zaskoczeniem. Że już, że teraz, a spraw jeszcze tyle...
report
hmmm, dużo o tym piszesz.....znaczy o śmierci.
report
Czasem nas coś bardziej dotyka z różnych względów...
report
gdzieś ja widziałam ostatnio ten tytuł... gdzie to ja...? hmmm
report
Nie zdziwiłabym się, gdybyś widziała ten wiersz, bo był już publikowany. Natomiast tytuł przyszedł mi do głowy dopiero dzisiaj, więc jest świeżutki...:))). To jego debiut. Większość moich wierszy nie ma tytułu.
report
Oh, widzisz tak się zdarzyło, że na moim profilu widnieje szczęśliwie tekst o tym samym, rzadko tu spotykanym tytule sięgającym do działki językoznawstwa. I nie, nie widziałam tego wiersza
report
Przepraszam, ale nie zaglądałam wcześniej tutaj i nie znałam takiego tytułu. Chętnie poznam bliźniaczy wiersz i jego autora...:)))
report
Małgosiu. Jeszcze się zastanów. Nie odchodź
report
Rzeczywiście, miałaś rację Lauro z tym tytułem. Słyszałam o takich przypadkach, gdy obrony doktoratu o tym samym tytule dotyczą zupełnie rożnych opracowań tematycznych. Może to znak, że dobrze zrobiłam trafiając do Trumla?
report
Witam Pani Wando! Nie odchodzę. Próbowałam poszukać i odnaleźć odpowiedź na ten niespodziewany problem(?). Od niedawna zaczęłam nadawać tytuły swoim starym utworom. Ten nadałam rano, gdy wysyłałam list do A.T. Nie miałam pojęcia, że istnieje jakiś bliźniak.
report
Do bliźniactwa im daleko... To zaledwie nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Ps. z tymi doktoratami to taki trik, no wiesz - oczko puszczone do JM :) I nie traktowałabym tego jako pomyślnego omenu
report
Nie umiem się tu jeszcze poruszać i wiadomość, którą tu napisałaś odczytałam w swoich e-mailach. Weszłam na Twój profil i wysłałam do Ciebie odpowiedź. W związku z tym, że nie zapisałam tego, a nie chciałabym kilka razy się tłumaczyć z tego samego, to mam prośbę - mogłabyś skopiować ten tekst i odesłać? Ja to wstawię tutaj, tylko muszę usunąć nazwiska, bo mogłyby sobie nie życzyć, by tu były.
report
Możesz jednym kliknięciem oba swoje komentarze pod tekstem usunąć. Opcja: usuń.
report
Lauro, wolałabym nie zaczynać bytności na Trumlu od tłumaczenia się z bliźniaczego tytułu utworu. Zdaję sobie sprawę, że to raczej przyjaciół mi nie przysporzy. Trudno, mam się powiesić? Skąd mogłam wiedzieć, że wcześniej tu wrzuciłaś coś o tym samym tytule. Równie dobrze mogłyby zaistnieć dwa różne utwory zatytułowane "jesień", "miłość", czy "przemijanie". Owszem, przyznaję, że łacina, czy greka rzadziej się pojawia, więc trzeba niezwykłego zbiegu okoliczności, by tak się jednak stało. Stało się, nic nie poradzę. Nie mam nic na usprawiedliwienie, bo nic nie zawiniłam. Wiersz zaistniał w kilku miejscach na papierze jeszcze bez tytułu, ale od kilku tygodni mam bzika na ich nadawanie. Pisałam list do A. T. i w nawiązaniu do swoich słów wysyłałam do niego ten wiersz właśnie. Już z nadanym tytułem. Zastanawiałam się wcześniej przez chwilę, czy mam nadać mu tytuł "aoryst", czy o przeciwstawnym znaczeniu "imperfectum", zdecydowałam się na ten właśnie...
report
Napisałam ten utwór po spotkaniu autorskim z Małgorzatą Gutowską-Adamczyk.
report
I śnie, który miałam przed operacją. Wyszło to, co widać.
report
Xym, rzeczywiście sporo masz racji. Takie na początku tu wrzuciłam. Pisze się bowiem często o tym, co nas aktualnie boli... Mam jeszcze trochę innych w zanadrzu...:)))
report
Wzajemnie, Jarku :))
report