ALL WORKS Poetry (2)
About me Friends (1)

6 july 2011

poetry

Rekin
Rekin

W samo południe

idę koleiną zdarzeń
dwiema lewymi nogami
miedzą po swojej wsi

sołtysowa za oborą łuska
zmysł krytyczny
i leci regionalną gwarą

sąsiadko mój kretyn jełop
ciemniak po ofiarach losu
to ostatnia świnia

kwiecista lipa pęka z rozpaczy
a kot chucha dmucha
trze łapami po nosie

od smrodu klozetu z dech
gdzie komary rąbią dupę
samego właściciela

brzęczą; sołtysie czy ci nie żal
kryzysowej rolki
brzydoty okropnego wychodku

niczym długie zęby Drackuli
żądła na pobojowisku estetyki
wpijają się w ciało

aż czuję się nikim
obniżam poczucie wartości
toksycznym wstydem

mszyce żrą koper
i jeszcze coś zawodzi
szarą rzeczywistością

spadającą jak sęp
na dzieci kapitalizmu
zaminowane powierzchownością

nie mogę być prorokiem
we własnej wsi kiedy
krasula żuje trawę

Jarosław Jabrzemski
6 july 2011 at 21:46

Coś się wykluwa, choć niemrawo.

report

Rekin
6 july 2011 at 22:38

nijak nie mogę rozszyfrować Twojego Jarosławie komentarza do wiersza coś się wykluwa ha,ha -- wczytaj się w wiersz a załapisz co ? pozdrawiam serdecznie

report

oczy jak pustynia
6 july 2011 at 21:49

nick zobowiązuje...poczekam na ...kolejne;-) ale to pochwalę:"mszyce żrą koper i jeszcze coś zawodzi szarą rzeczywistością " ;-))

report

oczy jak pustynia
6 july 2011 at 21:51

pod warunkiem, że zmienisz na :mszyce żrą koper i jeszcze coś zawodzi szarą rzeczywistość:-))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register