tradycja niesie cztery kilo kapusty
w siatkach po dwa na każdą rękę
w mięsnym powstrzymuje odruch wymiotny
właśnie przywieźli cielęcinę
na rynku wybiera niemożliwe
kilogram truskawek i krem z filtrem
pęto kiełbasy wabi psy
do kolacji siadają przy schodach
kot czeka na swoje uht
króliki dogryzają zwiędniętą marchewkę
w końcu tradycja zapala papierosa
marznie w oknie
liczy ile zostało do pierwszego
wraca do zimnej kuchni
przepala cebulę na brązowy smak
ma ręcę wyciętę z tektury
dobrze ciagną wilgoć
może bez przeszkód
zmywać gary i podłogi
jedna myśl nie daje jej spokoju
choinka
dokonuje wyboru i plastikowy samorodek
trafia pod surową ocenę dzieci
na pytanie po co
te ciasta schaby i śledzie
tradycja unosi się ponad stół
na szeroko zbuntowanych ramionach
próbuje udźwignąć
spokojnych i rodzinnych świąt
zapada się pod fartuch
bardziej milknie cicha noc
spod stóp wypadają kapcie
a ona w ostatnim geście
rachunku sumienia
sprawdza datę ważności na chlebie
prasuje białe bluzki
ceruje rajstopy
nakłada odżywkę na włosy
maluje paznokcie odświętna
odgryza metkę z majtek
i wchodzi do domu
i nikt nie czeka
poza choinką
która nie świeci w ciemnościach
brzmi jak kierat codzienności,i nic to że nie świeci w ciemnościach,wystarczy,że jest:)
report
nie wystarczy :) ale jest bo musi :)
report
jakie to prawdziwe, ubrane w kierat codzienności...takie chcę czytać - to nie kłamie, Marzenko...kolejnych masek nie zakłada dla widzów...
report
prawdziwe... tak, dziękuję Gab :*
report
moja tradycja czeka i wierzy że pies przemówi;)))
report
:))))
report
a jednak głęboko w gałązkach, przy samym pniu, schowała się mala srebrna gwiazdka :) Pozdrawiam, Marzenko, spokojnych Świat :)
report
wściekła tradycja odgryza łeb karpia :/, smutny wiersz, ale nie każdego święta muszą bawić, dobrze, że jestem odporny, bo czasem idzie porzygać się od tego słodkiego pierdzenia
report