19 november 2011

poetry

Arwena
Arwena

wyjdziesz za mnie wyszłam

nie kłóć nas
nie owijaj w papierek
z nutą słodyczy na wierzchu
nawet lizak się klei
obudzimy się obok
tego właśnie dnia
w mniej szekspirowskim wydaniu
bo nikt nie umrze z miłości
drobni jak kilka groszy w miejskiej fontannie
dzieci czyszczą regularnie dno
wydrapują inicjały na kruchym marmurze
takie czasy wszystko pęka 
skoro już jesteśmy pod jednym adresem
może warto posprzątać 
jest i światło
małe urodzinowe świeczki
razem będzie ze sto lat
osobno o wiele krócej
zostajemy po czasie
w miejscu dozwolonym dla dwojga
bez przesiadek
i tatuaży większych niż te z przeszłości
ptaki odlatują
liście gniją
a my dojrzewamy w łóżku dla par

oczy jak pustynia
19 november 2011 at 19:49

podziwiam i zazdroszczę. skąd bierzesz czas?.

report

Bazyliszek
19 november 2011 at 19:56

ja bym wolal tytul "wyjdziesz po mnie, wyjde":)))))tutaj powialo troche chlodem, niby razem a jednak oddzielnie:))))

report

Arwena
19 november 2011 at 20:03

czas jest pojęciem względnym oczy :) ja po prostu nie przemijam :) wykorzystuję chwilę kiedy nie powinno mnie być i już, dobrego :)

report

Wieśniak M
20 november 2011 at 18:38

to juž znam. Były poprawki?

report

Arwena
21 november 2011 at 19:25

nie było poprawek, ścięłam do wiersza

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register