12 september 2011

poetry

Arwena
Arwena

opalenizna dobrze kryje

na koloniach
z przepakowanych plecaków
szybko wietrzeje zapach
płynu do zmiękczania
 
w białe podkoszulki
wciska się smród
kuchni polowej
przypalone placki
smakują powoli
 
dobre zostaje pod lasem
na złe
spakowane szyszki
suszone komary
patyki rzeźbione w inicjały
pierwszych miłości
których nie zapomina się
do końca życia
 
przez kilka dni
większość nie opala w słońcu
nic poza buzią
pełną jagód i uśmiechu

kiedy bledną siniaki
można w końcu
podgrzać krew
ale właśnie wtedy
wracają do domów
świeżo malowanych
ścian od których
odbija się kac
a w wiadomościach
porannych najpierw ofiary
 
pogoda na końcu

Małgorzata Krupińska-Nowicka
12 september 2011 at 20:40

Komuś w głowie jeszcze wspomnienia z wakacji...:)))

report

sergiusz juriev
12 september 2011 at 20:44

Swietny wakacje mialas ze tak ich pamietasz i w wierszyk ukladasz. :-)))

report

Wieśniak M
12 september 2011 at 20:50

o rany. wakacje na leczenie siniaków. nie wiem czy to dobre wspomnienia. to zawieszenie wyroku. w domu czeka...kolejny rok z katem...

report

Arwena
12 september 2011 at 20:51

dzięki bogu że jesteś, W Wielki

report

Arwena
12 september 2011 at 20:51

nie, po stokroć NIE, myślałam że wiersz się obroni, wydawało mi się że jest czytelny..

report

Wieśniak M
12 september 2011 at 20:52

jest czytelny Arweno...

report

Ponczillo
13 september 2011 at 15:35

Dla mnie też jest czytelny Arweno droga. Dla nich wakacje trwają zbyt krótko, woleliby mieszkać w namiocie do końca życia niż wracać do ojca.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register