30 july 2011

poetry

Arwena
Arwena

łaska

cholerne marzenia!
spełniają się komuś
kto ich nie ma

taki rodzi się gnojem posiada
mamę i tatę
okrada z instynktu
i złota które ojciec przywiózł z Bułgarii  

oni udają on nie
w końcu oboje skaczą z mostu

dopija starość
 
bosa dziewczynka
/może być z zapałkami/
siedzi na poręczy krzesła
gwałcona spojrzeniem
potem widelcem
obiera ziemniaki nigdy ich nie je
w chlewie podgryza świniom pazury
zagląda do kościoła
kości wiesza na klamce
 

bóg milczy
tyle się już nagadał do wyższych rangą
 

zabieram dziecko do domu
ciepło ma jada regularnie
treściwie
ale nie da się pogłaskać
przytulić


 
dziewczynka z marzeniami
które spełniły się po drugiej stronie ulicy

/
30 july 2011 at 21:02

takie terapeutyczne pisanie...hmm...jeżeli świniom, to racice, Arweno, ale rozumiem

report

Arwena
30 july 2011 at 21:07

wiem betinko, tylko że tam nie mogą być racice w takim przesłaniu jakie niesie ten wers - gdyby ta terapia przyniosła jej ulgę, dopisałabym jeszcze wiele, ale to nic nie da ubogiej wiejskiej chłopce..

report

/
30 july 2011 at 21:15

heh, co mogę powiedzieć...nie znam ubogich, wiejskich, ani miejskich chłopek...

report

Arwena
30 july 2011 at 21:17

ja jej tak nie widzę, ale ona nalega i nie ma imienia, zapomniała

report

/
30 july 2011 at 21:18

miłego wieczoru, Arweno

report

Miladora
30 july 2011 at 21:29

Bardzo gorzkie... A najbardziej, że nie ma odpowiedzi i ręce zostają puste... Mam pytanie, Arwenko - czy musi być kursywa? Wiem, że chciałaś nią podkreślić te frazy, ale niepotrzebnie, moim zdaniem. One się i tak same podkreślają. ;) Dobrego wieczoru mimo wszystko. :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register