21 july 2011

poetry

Arwena
Arwena

trzy dni temu

ojciec porzucił
matka biła
fizyk macał
on nie kochał
 
sięgam po kromkę chleba
gorzką od soli zapamiętam

nie
ustępuje ból głowy
z szamba genów uprzemysłowionych ciałem

nie
rusza coś czego nie powącham
szaleństwo to dobra teoria na lęk nie pierwotny
nabyty targiem od boga za oczy brzuch stopy

utopionych w wariacjach moich
twoje ale wyrzuca na brzeg

nie!
boli
 

to nic że nie rozumiesz
nie  płacz
szaleństwo ma dobrą matkę

Wieśniak M
21 july 2011 at 09:36

lecz co czeka na końcu szaleństwa. towejście na ścieżkę bez ciała, bez kontroli.....

report

Istar
21 july 2011 at 09:40

wtedy nie ma już duszy, chyba najgorsze

report

Wieśniak M
21 july 2011 at 09:48

to nie dusza cierpi, to bagaż jaki do niej dolepiłaś. Twoja dusza jest czysta jak tabula rasa:))

report

Arwena
21 july 2011 at 09:54

bagaż? regularnie opróżniam walizki, dusza za cholerę nie opróżnia pamięci po nich, W Wierny dziękuję za resztę... :)

report

Florian Konrad
21 july 2011 at 09:40

Niestety... ,,na nie". Wkradł się nieznośny patos, nadęcie, te ,,po stokroć, pada cieniem litość" itd - wymagają zmiany. Tekst- do przeróbki.

report

Arwena
21 july 2011 at 09:53

hmmm, dobrze, co gorsza dla mnie zgadzam się z Tobą, ale muszę to teraz jakoś ująć bo lubię ten kawałek

report

An - Anna Awsiukiewicz
21 july 2011 at 11:12

Niby trzy dni temu, ale troszkę trudny:)Też bym jeszcze pogmerała w nim:)

report

Rafał Muszer
25 july 2011 at 08:01

szaleństwo na dłuższą metę i tak jest tylko kreatywną agonią.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register