|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (191) Prose (12) Diary (9) Photography (18) Books (1)
Postcards (32) About me Friends (32) | |
nie modlę się już o powrót czasu
teraz w ogóle nie składam rąk
przed nocą zaciągnięte zasłony
tworzą ścianę zwiewnej materii
wygłodniałe myśli pękają w ciemności
miarowo liczę żeby otulić się w błogostan
instynktownie ślepo przenikam nieobecność
dobrze tak pomiędzy plastrami z blasku i mroku
nie mam pewności a jednak czuję spokój
trzyma jak dopasowana łupina
tylko odpadając od matecznej całości
naznaczyła się blizna serdeczny miąższ
gniazdo sumienia i ukochania
nietknięte praźródło wędrówki
znajome w brzmieniu kołysze najczulej
gdy kładę ufnie na jednej szali całość
żadna drobina nie zostanie za mną
nie modlę się już o powrót
jestem jarzębiną w koralach matki
nie umiem ocenic tzn. opisac tego wiersza, chociaz sie podoba i wyczuwam rezygnacje:))
report
:-) Też i ja, już nie potrafię, wiersz wyrasta, dostaje własne życie, a autor zostaje z kolejnym pytaniem, oś czasu zmienia parametr... Dziękuję Bazyliszku, pozdrawiam!
report
czytam twoje wiersze ze spokojnym zadziwieniem, jesien robi sie czerwiensza: "nie modlę się już o powrót czasu" i ja tez.. :) pzwm.
report
Dziękuję QM, poezja jest śladem duszy wymodelowanym geometrią słów... Pozdrawiam!
report
jarzębina w koralach matki, best! cały
report
:-) Myślę, że obrazy mają siłę potęgowaną znaczeniem, tu stworzyły go dość mocno, tacy jesteśmy pewnie w głębi, w zamyśleniu, lęku i nadziei. Pozdrawiam, dziękuję!
report