18 june 2011

poetry

lajana
lajana

Liryka [z][g]rana

rankiem cisza łączy ogród w całość
jak łyżeczką do masła wygładza liściom strach
po nocy pozostają zmarszczki zastygłe lęki
przymrożone w zagłębieniach bezruchu pajęczych sieci

wtedy zabieram cię na spacer boso
dłońmi zasłaniam oczy na chwilę zatrzymuję wschód
kiedy słońce wybija się z horyzontu
szeptem otwieram raj za najcichszą jabłonią
ożywa sokiem pulsuje rytmicznie

braterstwo niewidocznie dokarmia
błękitnieje w tęczówkach topiąc źrenice
skupiają miejsca precyzyjną migawką
zapisane pocztówki znaczkiem puszczają kolor
pod palcami zostawiamy ślady nakładamy linie
niepowtarzalność piętnuje

jak naczynia napełniane deszczem
budzimy się melodią

kamyczek (Chinita)
24 june 2011 at 11:16

jest subtelnie i kobieco; wszystko komponuje się idealnie; najbardziej: "rankiem cisza łączy ogród w całość jak łyżeczką do masła wygładza liściom strach po nocy pozostają zmarszczki zastygłe lęki przymrożone w zagłębieniach bezruchu pajęczych sieci". pozdrawiam :)

report

lajana
24 june 2011 at 19:20

Niezmiernie wdzięczna za ten komentarz, pozdrawiam!

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register