Z małą pomocą
równie małych półdzikich futerkowych
co to wpieprzają suche siano i ziarno
zrozumiałem międzyplanetarną filozofię
nienapompowanej dętki i krzywych „śprych”
w rowerze mojej najbliższej lokatorki - po rodzinie
ona sama twierdzi że też nigdy ich nie lubiła
i dawno już spała jak w krótkich momentach
mąż zdobywał posłane łóżko z gracją Godzilli demolującej Tokio
lubiłem oglądać ten rytuał
między innymi dlatego i z przyzwyczajenia
pozwoliłem szarakom oddychać
choć jak na jawie śniłem
jak podpalam sianko w pyskach
z pretensjonalnym wyrazem - twarzy?
po ich wystygnięciu karmiłem osmolone gęby
spaghetti z moich żył w sosie pomidorowym z oliwkami
a żadna z much nie była w stanie dogonić zajączków
puszczanych lusterkiem na ścianie
dzisiaj nie wiem dlaczego tamtej zimy
podeszwy kleiły się do asfaltu przy plus dwóch
a Godzilla przestał je karmić w grudniu
ja natomiast
chętnie umrę w miesiącu letnim
będzie lepiej dla robaków i ponurych grabarzy
nie będą musieli kuć kilofem
zamarzniętej ziemi.
Czy to zakamuflowane świntuszenie? Bo nic innego mi nie przychodzi do głowy.
report
cos tu jakby na gwalt sie dzieje,ale upal mi pewnie mocno dokucza bo jednak wiersza nie kleje:(
report
Ano dzieje się dużo różnych rzeczy, nawet nie wiem, czy trochę nie za dużo. ;) Ale "filozofie nie napompowanej dętki" zmieniłabym na "filozofię nienapompowanej dętki". ;) Dobrego, Ponczillo. :)
report
filozofię- fakt, nienapompowanej - tyż. Wiersz o czynnościach robionych z musu z miłości do drugiej osoby i śmierci gdy jest za późno na pokochanie tych obowiązków i uczynienia kogoś szczęśliwym.
report