12 august 2011

poetry

Ponczillo
Ponczillo

Antygrawitacja, znikam w papierosowym dymie

Nocą zielone światła przybliżały małomówne fasady
w dzielnicy wielkookich kabaretek
papuzich peruk z kanekalonu
smugą językiem
w oczy szczypał dym z szarego Westa
pojawiły się łzy pechowo
akurat zatrzymałem auto przy jednej z wielu
wolnych ze łzami w oczach
wzbudziłem w niej litość
może pogardę, wewnętrzny pusty śmiech
nieśmiałość krokową wilgoć miętowym oddechem
z wyrzeźbionych papierosem ust opluło mnie pytanie
czy chciałbym zniknąć i
skosztować życia w słonecznej Kalifornii
wylecieć jutrzejszym porannym rejsem
zostawić w rynsztoku kamień z serca
oddać dziurawe spodnie dom i samochód
przytulić i zabrać tylko jedną rzecz
bez walizki bez żalu
w jutowym worku,
chętnie na zawsze
oderwałbym ciało od ziemi
powstrzymuje strach przed lataniem.

P
12 august 2011 at 17:27

gdyby nie było tu motywu papierosowego...a tak muszę slalomem czytać.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register