Miłość od pierwszego kieliszka
Całuję szklane usta
są zimne bez życia
smakują nie konieczne dobrze
jakbym tego chciał żeby
rozchylały nogi same
po miesiącach ostrego treningu
jednak
one ciągle się zmieniają
na bieżąco świeże szybko znikają z metalowego stołu
gdzie zostawiają odcisk naskórka
cięższą część zapachu
i nigdy nie byłem pewien czy
są wystarczająco zimne by
zaryzykować cudowne przebudzenie
i otrzymać rozgrzeszenie
na nic nie liczę
przejmuję ich chłód czując zastygnięte
sine wargi
bezwstydnie patrzę na zamknięte powieki
degradując się do stopnia potępionego pachołka
odchylam głowę w tył żeby utrwalić niepamięć
lecz nie rozważam odwrotu ucieczki
są bezbronne więc nie odmówią
nie powiedzą też "kocham"
kieliszki nie mówią.
bez /kieliszki nie mówią/ - to oczywiste że kieliszki i że nie mówią :) super i... podoba mi się jak krążysz wokół sedna, emocjonalnie, już prawie czuję że doczytam coś głębiej a ty zataczasz koło i wracasz na brzeg kieliszka, fajnie
report
Dzięki Istar, ten kieliszek ma podwójne dno.
report
twoj wiersz Ponczillo swietnie sie uzupelnia z Wisky...posluchaj ze mna Dżemu, na poczatek organki...ale wyrabiste!!:))
report
Dzięki Szel, o który kawałek Dżemu chodzi, że tak zapytam??
report
a rzeczywiscie, tych wykonan bylo niemalo.chodzi mi o ten koncert z 1993 r_http://www.youtube.com/watch?v=wEDbdBtb6Lo
report
ok dzięki jutro (dopiero) sprawdzę. Zdrówka życzę
report
a ja zrobilam dzis sobie przy okazji twojego wiersza dzemowy koncert...teraz slucham Harley Mój (mam jednego takiego w domu) dzieki,kiedy bedziesz jutro sluchal Whisky wypij to drugie dno i za moje zdrowie;))
report
tym razem zmuliło. do następnego ;)
report