Kiedyś

przed bramą zawsze były pierniczki z lukrem
i wiatraczki w pstrokatych barwach. wszystkie
napotkane ciotki też wyglądały jak lukrowane,
a gwar dookoła brzmiał niczym niezgrana orkiestra.
 
chłopięcym głosom nawołującym do kupna
czarno-białych karteczek z życzeniami spokoju
wtórowały wesołe trąbienia, wystrzały
kapiszonów i dudnienie dzwonów.
 
czerwone, zziębnięte ręce sprzedających
pchały się przed oczy śmiesznych pań
ubranych w dostojne płaszcze z sierści
różnorakiej i  fikuśne kapelusze.
 
czasem kwiaty miały zwisające brody
a na kamiennych tablicach zalegał śnieg.
warto było go odgarnąć, aby zapalić migoczące
światełka, na które czekają tylko dzieci.

/ z cyklu: w oczach dzieci /

Bogna Kurpiel
22 october 2011 at 17:22

Uchwycony przemijający świat widziany oczami dziecka, jeszcze ufnymi, nie znającymi bólu związanego z rozstaniem. Piękny wiersz Boseńko:)

report

Ania Ostrowska
22 october 2011 at 17:31

mnie zawsze fascynowała "pańska skórka" :) kwiaty ze zwisającymi brodami - mistrzowskie :) a do zmiany wytypowałabym jedynie usuniecie "te" przed "migoczące".

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
22 october 2011 at 17:35

Dziękuję dziewczyny. Zawsze słucham mądrych rad i chociaż wierszyk dosyć leciwy - wyrzucam "te". Pozdrawiam:-)

report

ike
22 october 2011 at 17:49

zwróć, proszę uwagę, w 2. części. jeśli zmienisz szyk: wesołe trąbienie, wystrzały kapiszonów i dudnienie dzwonów--wtórowały-- chłopięcym...; pomyśl ? ;/// nawołujący- jakoś ciągle z muezzinem się kojarzy :); zachęcający? /// sierść- fajne, bo i sierściuchy, ale czy płaszcze z sierści ? :) ładne; hey

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
22 october 2011 at 18:01

Dziękuję za odwiedzinki i cenne sugestie, ale nich zostanie tak jak jest :-) Płaszcze z sierści - jako dziecko tak to właśnie widziałam :-) :-) Dobrego i jeszcze raz dzięki!

report

ike
22 october 2011 at 18:12

nie sądzę, by mogło zostać : wtórowały :) ale jak musi :) eh, ja się nie czepiam :)

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
22 october 2011 at 19:47

weise – „nawołującym” jest tutaj najbardziej odpowiednie, bo okrzyki: chorągiewki, chorągiewki słychać było już z daleka. Nawet na sąsiednich ulicach :-) Podobnie jak nawoływanie muezina…

report

Wieśniak M
22 october 2011 at 18:02

pożółkła fotografia:)))

report

Bogna Kurpiel
22 october 2011 at 18:04

Płaszcze z sierści to futra, ech ci mężczyźni....:)))

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
22 october 2011 at 18:07

Wieśniaczku - chyba są jeszcze takie miejsca... Jednak w moim rodzinnym mieście już trochę inaczej to wygląda. Np. chorągiewek już nie sprzedają :-) Dziękuję i pozdrawiam cieplutko!

report

Wieśniak M
22 october 2011 at 18:10

nie ma już tego świata, przynajmniej ja go nie widzę. Dla mnie to przeszłość z czasów szczęśliwej naiwności:))))

report

Stefanowicz
23 october 2011 at 22:35

No i popatrz Boonóżko, zagraliśmy unisono. :) Wieczór zadusznego "jarmarku", który opisujesz to czysta magia dla dzieciaków. Przepraszam, ze dopiero teraz, ale nie miałem dostępu do kompa. ;)

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
24 october 2011 at 19:22

Dziękuję Stefanku! Mnie też nie było, dopiero teraz czytam :-) Buziak z lukrem :-)

report

kamyczek (Chinita)
30 october 2011 at 18:57

Znam ten wiersz i ponownie się nim zachwycam. Pięknie Bosonoga! Buźka :-)

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
31 october 2011 at 22:45

Dziękuję Chinito :-) Buziak!

report

.
11 august 2013 at 17:15

ładny obraz pełny uchwyceń ulotnych i tego co widza dzieci -magi :)

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
11 august 2013 at 17:20

Dzięki za odgrzebanie starego wierszydła :)))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register