16 july 2011

poetry

Miladora
Miladora

i co

instynktownie czuję nieraz
żeby nie pchać palca we drzwi
lecz co zrobić gdy chęć wzbiera
z nią ciekawość jak cholera
a w dodatku palec świerzbi
 
instynkt stula pysk na amen
palec wpycham więc ochoczo
i jak zwykle wpadam w lament
gdy on zmienia swój parametr
otwierając drzwi kłopotom
 
instynkt mówi - nie bądź głupia
cofnij zanim pożałujesz
lecz ja zamiast grzecznie słuchać
nowych drzwi uparcie szukam
i popełniam samobóje
 
co przeważy w końcu - nie wiem
on czy też hazardu żyłka
ale pewne jak Bóg w niebie
że nie będę dręczyć siebie
pilnowaniem swego tyłka
 
bo ja lubię gdy już stawiam
wszystko kłaść na jedną kartę
i nieważne czy zabawa
toczy się na równych prawach
i czy drzwi są wciąż otwarte
 
a więc instynkt rzucam w diabły
i tak mówiąc między nami
nie wystawiam żadnej warty
chociaż los tasując karty
ciągle grozi mi palcami

Istar
16 july 2011 at 14:56

ciekawe ile razy ten LOS przytrząsnął sobie paluchy ;) fajne Mi, lubię :)

report

Miladora
16 july 2011 at 15:11

Dzięki, Is. A palce przytrzaskujemy sobie nieustannie... albo ktoś nam je przytrzaskuje, ale większość tego, co nam się przytrafia i tak mamy na własne życzenie. :))) To wierszyk - odreagowanka. ;) Buźka sobotnia. :)

report

oczy jak pustynia
16 july 2011 at 16:29

ja tam swoje ciągle w ogień pcham i umrę głupia:-).fajny

report

Miladora
16 july 2011 at 18:17

Ja też, Oczka :))) Mamy szanse więc na wspólne niebo dla głupców. :))) Dzięki, kochana. :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register