4 june 2011

poetry

Miladora
Miladora

cercle

za górnym biegiem rzeki za dolnym brzegiem dni
zadawne jak zadawniej wciąż jeszcze w życiu tkwi
wciąż jeszcze szarpie rękaw na łokciu pełnym łat
wbijając tępą igłę w cezurę dawną strat tak jakby
ciągle chciało ten kanon mieć co znów i tam gdzie
jeszcze nigdy nie dobiegł człowiek prócz lepszego
w sobie mimo iż grzęźnie w głębi wszerz a nawet
jeśli prawdy nie może o tym znieść zadawniej i na
brzegach w krawędziach dni i rzek zawcześnie się
odzywa w nim zanim ujrzy sens bo tylko mostem
spina zagorzkim na ów smak co prządł się niczym
wina bez nieba
i bez gwiazd

Jerzy Woliński
4 june 2011 at 16:23

ta znowu ja piosenka, a do dance me już szlifuję.

report

Miladora
4 june 2011 at 16:35

O, jak miło, Jerzyku. :))) Szlifujesz dziurawą podeszwą, czy jak tam było w tym walcu? ;))) No to pewnie zatańczymy jakąś galopkę. ;)))

report

P
4 june 2011 at 18:39

tak mi się wolno skojarzyło z weeping song - nicka cave`a - ale tak wolno ;)

report

Miladora
4 june 2011 at 18:58

Do licha, aż poleciałam sprawdzić, bo nie znałam tego. No, nieźle powywają. ;) Idę pisać humoreskę w takim razie. :)))))

report

Aśćka
22 december 2014 at 18:52

tak, gęściuch życiowy w klasyce przerzutni:):) lubię:) wiesz ja nigdy nie mam zamysłu: o czym napiszę i jak, to przychodzi samo:) rzucają się na mnie przerzutnie to chytam:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register