|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (289) Prose (20) Diary (13) Photography (58) Graphics (1) Books (4)
Handmade (25) About me Friends (90) | |
schowałem się w zimę jaskrawą od bieli
zastygłych lodowisk
zamarłą w konarach zdrewniałych od zimna
skroplonych na mrozie
w kontraście akwarel szarością skazanych
na kolor w połowie
wędruję przez banał przetrwania tej pory
niezmiennie ja - człowiek
na śniegu spiętrzeniach czerń drzewa jak widmo
straszące o zmroku
przechodzi w gwiazdozbiór rozlany atrament
na wszystko co wokół
kontury zmazane w oddechu już tylko
zamglony niepokój
pospiesznie jak pociąg przewija się taśma
z pejzażem u boku
czuję jakbyś w ten wiersz, całym swoim jestestwem pisała :)
report
piękny...
report
Dziękuję, chyba to taka drobna beznadziejność ze mnie wtedy wyszła, podszyta zimnem. ;) Sam mi się tak napisał, Witkacy. ;) Czasem wiersze żyją własnym życiem...
report
wpierw jednak, rodzą się z nas:)
report
Przepiękny. Tobie zawsze jakoś tak, samo się pisze. :) Głosuję na tak.
report
Dzięki, Stef. :))) Pewnie niedługo znowu wrócę do wesołego Krakowa. ;)
report
bardzo mi się podoba tempo tego wiersza:-)
report
Dziękuję, Oczki - tempo faktycznie jest. ;) Jak pociąg... ;)
report
koniecznie pośpieszny:-)
report