21 december 2011

poetry

sisey
sisey

audyt

urodziły mnie stare kobiety
przeciw urokom utykając wstążki
dostatek mając w kontrakcie
niepewnością wzrastałem coraz głębszą
aż przyszedł dzień z estetyką 
przyszywaną grubym ściegiem
sam na sam pozostałem
wciśnięty w cudze buty

jakże się chciało w pięść zwinąć
z respektem parki brały w pysk
a nam na ławce śmiech się rozpanoszył
i we łbie wibra gdy się sztachnąłem
zapachem twoich włosów niepojętym

nie wiedziałem wówczas
ile drzwi otworzę
ile zamknę
pochowały mnie stare kobiety

28brrr10
21 december 2011 at 18:24

i dalej nie wiesz ile drzwi otworzysz,zamkniesz, audyt to nie talia tarota:)

report

sisey
22 december 2011 at 15:52

Oczywiście, wyłącznie stan zastany, żadnych wizji.

report

gabrysia cabaj
21 december 2011 at 19:12

lubuję takie pisanie

report

Florian Konrad
21 december 2011 at 19:14

bardzo mi się spodobał

report

Bogna Kurpiel
22 december 2011 at 11:55

No, no Sis:))) Takie alter ego czy też credo:)))Wspaniały wiersz w świetny stylu - no może ta wibra nie z tej bajki;))) ale to pikuś:))) Świątecznie, wszystkiego dobrego:)))

report

sisey
22 december 2011 at 15:53

GLC, FK, Dal dziękuję za ślad.

report

Krzysztof Konrad Kurc
23 december 2011 at 13:51

Dobre. Pozdrawiam

report

sisey
23 december 2011 at 13:59

Smacznego więc. :)

report

q
23 december 2011 at 21:29

Sisey'u, piękny wiersz. A gdyby tak zrezygnować z "gdy" ? Tak sobie czytam z "gdy" i bez "gdy" i bez wychodzi mi z większą ilością świtała dnia i jakby płynności na rytmie zyskuje cały fragment. Czaję się z tą uwaga drugi dzień. Od razu dodam, iż wiem co chciałeś podkreślić, ale jak sam mi kiedyś napisałeś: " daj czytelnikowi pomyśleć"... (czy jakoś tak ;> ) Pozdrawiam

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register