żonie
zazdrościsz piegży -
niewielkiej pokrzewce
o smukłej sylwetce -
pierzgą krzepisz serce
pytasz
w co się ubrać
odpowiadam
w mini
słyszę że cellulit
uda grube i łydki
ciałkiem
świni
a ja uwielbiam się nurzać
w obnóżach
kocham to wszystko
przez lata nawarstwione
ciepłem
obficiej niż w pierzdze
to czym okrzepłem
i tak włożysz spodnie
nie chcesz
kontaktu mieć z powietrzem
którym oddychasz na co dzień
rozumiem że wygodniej
nikt inny nie godzien
nikt tak
nie wesprze
ja dłonią
i myślą pieszczę
no, ciepło, ciepło
report
Nie w moim stylu. Ale sam pomysł jest ciekawy. W tym przypadku moja opinia nie może być szydercza - słowa uznia.
report
Dziękuję, Szyderco. Pierwotny tytuł zmieniłem w trosce o Twoje lepsze samopoczucie. Pamiętaj, że krytyka ad rem jest, nie ad personam. Pamiętaj, że miłość niejedno ma imię - ale o tym już w czasach NRD nakręcono zmyślny serial.
report
Dobrze wiem jak się powinno przyjmować krytykę - z uśmiechem na ustach. Tak też ją przyjmuję. Tak z ciekawości to jaki był oryginalny tytuł ?
report
Prosty jak konstrukcja żony, ups... cepa. Tu zaistniał dedykacją.
report
Wiersz zabieram do poczytania własnej :)
report
jest wiersz.
report
Kłaniam się Czytelnikom i dziękuję - także w imieniu żony.
report