Jeszcze tylko jedna przełęcz
i w dół. Po łańcuchach, możliwe że bezpieczniej.
Gdyby tak każde z osobna. Jednak
udzielą lekcji, jak podawać dłonie.
Zaciskają koniuszki na krawędziach,
skały kruszeją pod stopami.
Na pewno im się uda.
Razem!
Zrzucić plecaki i odpocząć. Pod krzyżem
rozciągają się widoki przebytej drogi,
której końca...
Są tak samo bliscy jak i dalecy.
Ponoć wszystko mieli dopięte na ostatnią klamrę.
Miała iść przodem badając teren. Po nim widać zmęczenie.
Było zbyt późno, aby dostrzec grań.
Już wcześniej rozchodziły się ścieżki. On pomylił
tymczasem drogi.
Podoba mi się ten wiersz ale część ostatnią wplotłabym gdzieś wcześniej i zakończyła na są tak samo...:)pozdawiam
report
Aniu ślicznie dziękuję. Wiersz w tej postaci ma już formę ostateczną. Wiersz debiutował na "Fatamorganie", gdzie jeszcze przez jakiś czas, dzięki radom przychylnych osób dojrzewał w formą. Nie chcę zamieniać miejscami wersów ponieważ w takiej kolejności mi się rodziły w głowie. Chronologicznie, Twoje sugestie mają uzasadnienie, ale wrzucenie w środek tych czterech strof przerwałoby płynność moich myśli i mogłoby zniekształcić pewne bardzo ważne obrazy. Zapewniam Cię Aniu, że w tej postaci wiersza, każde słowo i szereg w jakim jest postawione: w zdaniu, w przerzutni, w jego symbolice jest przeze mnie do końca przemyślane.
report
podoba mi się
report
Tak, to jest dobry wiersz.
report
O! Widzę, że nie tylko ja nadrabiam zaległości. Warto!
report