coś we mnie wygasło
choć jeszcze nie spełniło
wypaliło się bez płomienia
który prowadzi do zguby
... do unicestwienia
wciąż walczę o swoje "ja"
by nie popaść w nicość
jeśli już sięgnąłem dna
proszę PANIE o litość !
coś we mnie wygasło
choć jeszcze nie spełniło
wypaliło się bez płomienia
który prowadzi do zguby
... do unicestwienia
wciąż walczę o swoje "ja"
by nie popaść w nicość
jeśli już sięgnąłem dna
proszę PANIE o litość !
Kiedyś poznałam rybaka. Pięknym mężczyzną był za młodu - oglądaliśmy razem jego fotografie - takim do tańca i do różańca. I szczęśliwym z rodziną, z pracą na morzu. I pewnego razu, chociaż młodość jeszcze nawet nie zdążyła ujść z niego całkiem, zaczęły go stopniowo opuszczać kawałki jego własnego ciała. Przeżył, ale jako kadłub z głową, po kilkunastu operacjach, z których każda wyczerpywała jedną z nadziei: nie, no przecież ten zostanie, nie może nie zostać. Spotkałam więc rybaka, kiedy zamiast ramion miał kikuciątka, niewiele wybiegające poza barki, a nóg nie miał już wcale. Powiedziałam: ja zaparzę herbatę. - Nie - odpowiedział. I zaparzył ją sam. Rybak trafił też do programu TV. O ludziach, co to radzą sobie z różnymi tragediami. Dziennikarz zrobił z gościa sensacyjkę: cały czas zadawał pytania, z których wynikało, ze rybak jest taki, bidak, niekompletny, że hej. Mężczyzna w końcu przerwał dziennikarzowi i ze spokojem skończył cyrk, w którym pokazuje się zdolne małpy: "Wie pan, nie przyjechałem tutaj, żeby pokazać, że jestem niepełnosprawny. Przeciwnie, przyjechałem powiedzieć, że jestem pełnosprawny". Jedyne, czego sam nie potrafił, to zapinanie guzików. No, ale myślę, że niejeden ma w życiu bardziej przepimpane problemy. Też pytał "dlaczego ja". I zajęło mu osiemnaście lat odpowiadanie. Dobrego.
report
wspaniała historia.
report
ubiegłam twój komentarz, "przepimpanemu" podobnie odpowiedziałam.Pa
report
:)
report
Jeżeli dotyka się dna, to przynajmiej jest się od czego odbic:)
report
popieram w całej rozciągłości. "przepimpanemu" (jak go issa "ochrzciła") poradziłam to samo. pa
report