|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (801) Prose (73) Diary (269) Photography (24)
Postcards (3) Handmade (24) About me Friends (94) | |
Była punktualnie. Umówiony znak rozpoznawczy - gazetka pod pachą, radoście wyciągnęła nagłówek na powitanie. Właściciel gazetki, przystojny brunet, okazał się nadzwyczaj eleganckim kandydatem. Ujął ją i rękę, którą może o kilka sekund dłużej przytrzymał przy ustach, niż by to nakazywała przyzwoitość. Solidnie do tej pory zatknięta gazetka, wypadła bezradnie na kolejnym zjeździe jedynie słusznej.
Kolejną zobaczyła w dniu ślubu. Miał ją przy sobie czekając przed kościołem. Ujrzawszy ją, taką szczęśliwą, wiosenną przez moment zawahał się. Gazetka zadrżała, po czy wylądowała w rękach świadka.
Uśmiechnęła się. Ten widok ją rozczulił. Tak się przecież poznali. On czekający na nią z gazetką.
Nie mieli nic. Tylko siebie. Marne zarobki państwowych urzędników. Perspektywę mieszkania społdzielczego za 15-lat i....gazetkę. Ta na stałe zagościła w ich domu. Na początku z wypiekami czytali rubrykę z numerami loterii. Potem niefartowna gazetka wędrowała po kawałku z drugim śniadaniem do jego biura.
Mijały lata. Wynajmowana kawalerka ledwie mieściła teraz już czteroosobową rodzinę. Nie wyjeżdzali na wakacje. Brali do domu każde zlecenie, by związać koniec z końcem. Rezygnowali z ubrań, z kina, teatru i jedynie gazetka na stałe zamieszkała w ich domowym budżecie, stopniowo poszerzając zakres zainteresowań pana domu. Początkowo były to jedynie wiadomości sportowe, później dołączyły informacje z kraju, zagranicy a w końcu nekrologii.
Poczuła się zagrożona. Podjęła rękawicę zaczynając nierówną walkę....z gazetką. Szły łeb w łeb. Przelatywał gazetkę po łebkach w pietnaście minut, potem ją.
Stpniowo to gazetka uzyskiwała przewagę. Zapełniała coraz więcej czasu i miejsca.
Po piętnastu latach na stałe wypchnęła ją do kuchni, pieszcząc dwukrotnym czytaniem coraz słabsze oczy męża. Dawniej właściciel, dziś niewolnik, celbrował każdy nowy egzemlarz, zaczynając od pierwszej strony kończąc na stopce redakcyjnej.
Stawała czasem w progu kuchni obserwując życie zamknięte w drobnych, mimicznych ruchach twarzy. W balecie palców na stronicach, nerwowych wymachach nogi założonej na nogę.
Nie zauważał jej. Spoza gazety nie docierały żadne odgłosy mogące świadczyć o zainteresowaniu jej osobą. W czasie posiłków, nawet nie patrzył w stronę talerza. Nie krytykował, nie zachwalał, nie wyrażał emocji. Nawet wtedy gdy podała mu grzybki. Zjadł i przesunął talerz na środek stołu. A ona jak zwykle poszła do kuchni. On przewrócił stronę na rubryki ogłoszeń
Zaparzyła kawę.Tak jak lubiła. Z mlekiem i z dużą ilością cukru. Wróciła do pokoju. Jeszcze miał drgawki.
Przykryła go gazetką....
o cholera jasna! ;)) jesteś jak studnia W Wielki, bez pisarskiego dna ;)))
report
Zbytek łaski istarku:))). Ten tekst pisałem na kolanie ( co widać bo błędów i literówek co niemiara).jest więc surowy. Bardziej jak szkic, ale jak go nie wrzucę od razu to potem się rozmywa i znika. Inspiracją był wiersz nieskorzanki-bez tytułu. Jeszcze raz dziękuję:))))
report
te z kolan są najprawdziwsze, do tych z głowy trzeba usiąść do stołu a wtedy to już się zaczyna kombinowanie... ;)
report
czytałam jednym tchem, więc błędy umknęły, nie twierdzę że ich nie ma ;)
report
ale ja tu jestem od duchowości jakby ;)))))
report
nie twierdzę że inni nie, ale że ja też :)
report
"niż by na to wskazywała przyzwoitość"? A może nakazywała? Popraw błędy, bo korzystnie się kluje. Ściskam najserdeczniej JJ
report
Jarku..Istar tu juz mowila o bledach :))))))))))))))tez sciskam
report
i ja, i ja ściskam za pomysł i wykonanie:)
report
Dzięki:) Czasami inspiracja przychodzi niespodzianie. Zaraz poprawię conieco, na razie podpięłem do inspiracji :)))
report
wrócę :)
report
Wróć Aniu :), Troszkę poprawiłem, ale jeszcze mało. Mam jakąś pustkę w głowie. Pewnie muszę się przespać, oderwać i nabrać dystansu do tekstu. Ale wszelkie uwagi z przyjemnością :)))
report
dziś już nie dam rady :( jutro - i spróbuję jakoś bardziej generalnie, bo szczegółowo wyszłaby długaśna litania :)
report
długaśna powiadasz;).....Ok do jutra :)))
report
proszę: 1) „niż by na to nakazywała przyzwoitość” – niżby nakazywała przyzwoitość 2) jak na moją wytrzymałość - za dużo powtórzeń 3) mijały lata , z biegiem lat, po piętnastu latach – zbyt monotonne 4) „zaczynając od pierwszej strony kończąc na stopce redakcyjnej” – wydaje mi się niezręczne, podobnie tutaj: „obserwując życie zamknięte w drobnych ruchach mimicznych twarzy” 5) nadal jest sporo literówek i innych czysto technicznych do korekty 6) fajna końcówka – dobrze mu tak, draniowi :))) Pozdrawiam
report
Dzięki Aniu. Cześć zmieniłem w czasie Twojego pisania. Powtórzenia też mi zgrzytają - coś z nimi zrobię.:))))
report
Na szczęście u mnie nie zabrnęło to tak daleko:))))
report
Wiem, ale ten motyw z gazetą z Twojego wiersza jakoś tak ewoluował :)))
report
Pięknie ewoluował!
report
No to się cieszę:))))))))))
report
nażarłam się Tobą do granic wytrzymałości Normalnego. wrócę, bo mi niedobrze. :)))))) z zazdrości o twoją płodność.
report
Odnalazłem wszystkie komentarze dzisiejsze. Rozumiem przesyt i dziękuję bez grzybków;))))
report
jaki tam przesyt, muszę zrobić obiad! :P
report
po obiedzie. :)))))))))))))))))))))))))))) zazdrościć nie przestałam! buziak!
report