3 december 2011

poetry

Marek Gajowniczek
Marek Gajowniczek

Bądź miłościw...

Bieda.
Otuchy nikt nie da.
Oleśnica.
Beznadzieja - okrutnica
chwyciła nad ranem.
Same,
od dłuższego czasu.
Cichuteńko,
bez hałasu,
przed świtaniem -
najlepsze włożyły ubranie
i chciały być blisko Ołtarza.
Prostota czynu poraża
grozą.
Ludzie do Nieba przychodzą,
a je Aniołowie zanieśli.
I łzy zamiast pieśni
popłynęły do Pana.
Historia stała się znana...
bo w oknie Kościoła.
Nie słyszymy, gdy ktoś woła
spojrzeniem.
Ludzkie cienie
na zabieganych ulicach.
Beznadzieja - okrutnica
chwyciła nad ranem.
Same.
Bieda.
Otuchy nikt nie da.
Znużyło je czekanie.

Bądź miłościw, mnie - grzesznemu, Panie.

oczy jak pustynia
3 december 2011 at 16:45

dobrze, płynnie się czyta:-)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register