Błotnista droga...

Błotnista droga w zielonych łąkach.
Ktoś po tej drodze przejeżdża czasem.
Pies się bezpański chyba zabłąkał,
a może mieszka w domku pod lasem.

Małe obejście w zielonych pustkach
może dla kogoś jest życiem całym.
Zamkniętym słońcem w okiennych lustrach.
Dorobkiem czyimś - wielkim, wspaniałym.

Internet tutaj nie ma zasięgu
Komórka chwyta sygnał na wzgórku.
Ze dwa programy śnieżą bez dźwięku.
Lokalne radio słychać w podwórku.

Świat tutaj ludzi mało obchodzi.
Polska od dawna ich już nie cieszy.
Czas się zatrzymał, gdy byli młodzi.
Wciąż wspominają, co kto nagrzeszył.

Kiedyś się żyło na pewno lepiej.
Chłopina panem był po kontrakcie.
Teraz się życie tylko telepie
w domku pod lasem - w ostatnim akcie.

Zagłosowali wczoraj na Bronka,
bo jakoś śmieszniej i tak na przekór.
Myśl się bez sensu po łąkach błąka 
i jakaś gorycz rośnie w człowieku.

Pozabijali gdzieś w świecie naszych
i tyle samo obcych w Norwegii.
Tu się za bardzo nikt nie przestraszył,
byleby opłat znów nie przywlekli.

Błotnista droga ginie w opłotkach
a dalej tylko zarośla, las.
Nic się wielkiego tutaj nie spotka.
Niewiele pracy ma tutaj czas.

Miladora
24 july 2011 at 22:51

Ładna opowieść, Marku. Melodyjnie i lekko napisana. Takie też, życiowe, podobają mi się najbardziej w Twoim wykonaniu, bo wiesz, że nie lubię polityki. ;) Dobrze utrzymany rytm, a złamanie go w ostatniej zwrotce przez jedną sylabę mniej w 2-gim i 4-tym wersie podkreśla zakończenie. Aha - dwie literówki Ci się zakradły - "przejeżdza" - przejeżdża/ - "dźwieku" - dźwięku. Dobrego dnia jutro. :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register