Zabiorę Ciebie...

Zabiorę Ciebie gdzieś daleko
srebrzysto-białym odrzutowcem
i zamieszkamy gdzieś nad rzeką,
gdzie wszystko będzie nowe, obce.
Gdzie żaden bank i windykator
nas już na pewno nie odszuka.
Gdzie tylko wiosna jest i lato.
Cicho! Ktoś znowu do nas puka. 

Zabiorę Ciebie gdzieś daleko,
gdzie nie ma banków i pieniędzy.
Gdzie z miodem będziesz piła mleko.
Zapomnisz o tej naszej nędzy.
Nie będzie rat ani terminów,
ani ostrzeżeń w żadnych drukach
i żadnych NIP-ów, żadnych PIN-ów.
Bądź cicho! Znowu ktoś tu puka.

Zabiorę Ciebie niespodzianie.
Dowiesz się o tym na Etiudzie.
Wiem, wcześniej płakać nie przestaniesz.
Skąd się dziś biorą tacy ludzie
bez serc, bez mózgów, bez sumienia?
Potrafią tylko innych zbrukać!
Życie się nagle nieraz zmienia.
Widzisz! Już przestał chyba pukać. 

Zabiorę Ciebie gdzieś daleko...

issa
22 june 2011 at 13:41

Bez trzeciej zwrotki, ponieważ wg mnie działa mrożąco na pozostałe, unieważnia ich ciepło, serdeczność. Wcześniej czyta się trochę jak prostą bajkę dla dużego, steranego już własną dzielnością dziecka - i to ujmuje. Wyobrażam sobie, że ktoś, komu życie mocno dokuczyło, poczułby się podczas słuchania choć trochę, na chwilę ukojony, mimo przypominającego o twardym życiu "Cicho! Ktoś znowu do nas puka". I, właśnie, oto zaznał chwili spokoju, a tu nagle w trzeciej "łups!" funduje mu się zamiast cichego, łagodnego tonu narzekanie, jak szarpanie, które już żadnego dziecka, ani dużego, ani małego nie pocieszy. I dlatego wolę tekst bez ostatniej części. Dobrego.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register