Zezłościła się czerwcowa burza nad Warszawą.
Poczerniała i rozbłysła świetlistą oprawą.
Przetoczyła z wielkim hukiem wielkie koła deszczu.
Zatańczyła obertasa w spoconym powietrzu.
Ścięła resztki zwiędłych kwiatów na starych kasztanach
i pognała gdzieś nad Wisłę głośno roześmiana.
Na dłużej się rozgościła przy Poniatoszczaku.
Wypłoszyła wszystkie ptaki z nadwiślańskich krzaków.
Skołowała mętną wodę w starym Praskim Porcie.
Oglądać poszła reklamę na wielkim bilbordzie.
Zebrała się cała w sobie widząc, kto tu rządzi
i powiała aż nad Wiejską by kogoś przetrącić.
Nie wiem, czy się jej udało. Zakryła się deszczem.
Dziwne jednak mam przeczucie, że wróci tu jeszcze!
Bardzo obrazowo, Marku. ;) Aha - masz literówkę "nadwislańskich". ;) W zasadzie trzymasz rytm i są tylko dwa momenty, gdy akcenty się nie zgadzają - "Oglądać poszła reklamę" - tu na początku lepiej by pasowało słowo czterosylabowe. Drugi moment to "Mam jednak dziwne przeczucie, że wróci tu jeszcze!" - wystarczy zmienić szyk, by wers nabrał płynności - "dziwne jednak mam przeczucie, że wróci tu jeszcze". Dobrego. :)
report
Miladora > Wdzięczny jestem za bardzo celne uwagi. Niestaranność to moja zmora. Publikuję właściwie pierwopisy. Na gorąco. Nie wracam do tych tekstów. Gnam gdzieś myślami. Wszystko co napisałem wymaga redakcyjnego opracowania i korekty. Dzięki Twoim wskazówkom mam możliwość dokonania potrzebnych sprostowań. Bardzo dziękuję! Marek
report
wiersze o naturze...hm...sam takich nie piszę wolę o ludziach pisać ale nawet dobrze się go czytało
report
a co nadawania cech ludzkich to jakbym miał po swojemu napisać to wyglądał by początek tak: "Zezłościła się czerwcowa burza nad Warszawą-niczym szewc nad butem..." ale każdy ma swój styl - rozumiem, szanuje, doceniam:)
report