Już zniknęłam. Już mnie nie ma.
Zapodziałam się gdzieś w śniegu.
Telefonu nie odbieram -
nie oczekuj.
Marzną dzisiaj nasze jodły.
Niebo zwiesza czarną grzywę.
Przesłoniło oczy modre -
tak szczęśliwe.
Więdnie zapach w bukiecikach
leśnych fiołków na pościeli,
a z poduszki ciepło znika -
łza się mieni.
Już zniknęłam. Już mnie nie ma.
Zapodziałam się gdzieś w śniegu,
nawet księżyc od niechcenia
świat obiega.
Może wiosną, gdy stopnieje…
może latem - ciepłym świtem,
gdy powrócisz, to dla ciebie
znów zakwitnę.
Zosiak
fajnie
report
czytam i nucę - dopracowany - jeszcze tu wrócę :)
report
:) Dziekuje...
report
Świetne. Rytmiczne.
report
Czysty liryzm. wyobrażam jak to Demarczyk albo Sipinska spiewa..chociaz bardziej ta ostatnia-Zapomniałam...
report
jeśli Demarczyk to i ja posłucham Twoich słów Zosiak --znajdzie cię z wiosną :)
report
Ech, marznie, ale może ktoś się kiedyś skusi i zaśpiewa :)
report