Jeśli przyjdzie pożegnać te wiersze,
co przez rok powstawały nieśmiało,
nie odpowiem, czy uczucie to pierwsze,
czy też drugi raz serce mi drżało.
Zamykałam w nich moje tęsknoty,
czasem lęki, co nocą wychodzą.
I zwiedzałam świat pełen przygody
i widziałam jak gwiazdy się złocą.
Warkoczami po niebie i burzą,
biegłam piórem nad rwące strumyki.
Czasem byłam delikatną różą,
którą wiatr potrącał zimny i dziki.
Kół pociągu rytm równy zawoził,
raz nad przepaść, raz wznosił wysoko.
I na polach żniwiarz trawę kosił
i rzeka wylewała szeroko.
Jeszcze chata malwą pachnie przy brzegu,
jeszcze ogień skacze ciepło po ścianach.
Ale mi już rankiem nie jest do śmiechu,
gdy zamykam tomik wierszy na kolanach.
Jeśli przyjdzie pożegnać te wiersze,
wiem-po latach otworzę szufladę.
Znów zapytam, czy uczucie to pierwsze.
Znów wspomnieniem do ciebie pojadę.
przypomina mi klimat piosenki: "szła nocą bajka jutro znów wzejdzie ze znów kolorowy świat znów bedzie dróżką do kresu dnia bajeczka szła"
report
Witam, witam :). Mirku, nie żegnam poezji. Żegnam "tamte wiersze" :). Pewnie, że jutro wstanie nowy dzień i może wiersze będą weselsze... :)
report
a mi się, jakoś tak absurdalnie skojarzyło: "gdy piosenka szła do wojska...". Pozdrawiam dawno nie widzianą Margot Łuczniczkę!
report
Tytuł pierwotnie był inny, ale zbyt oczywisty "Rozstanie". Przyznaję, nie mam pomysłu na inny. Może skorzystam z jakiejś podpowiedzi :). I ja witam Waldemarze serdecznie, obiecując, że jakby coś, nazwiska Twojego nie przekręcę :)
report
Nie pożegnasz to jest nałóg. Czekam na inne
report
nawiązując do wypowiedzi Waldemara: może wprowadzić zamiast "jak" "gdy" do tytułu? podoba mi się, jakąś melodię sobie dołożę i pośpiewam przez najbliższe dni
report