ALL WORKS Poetry (45)
About me Friends (29)

18 november 2010

poetry

Margot
Margot

Tarcza

Dedykuję Wojtkowi M. (za pomysł)


Amazonką stała się przez przypadek,
kiedy zaczęło wygasać zapotrzebowanie
na westchnienia i śmiech.
Mgliste parki nie czyniły potrzeby spacerów.
Wśród liści pojawiły się rdze,
krwawiły kory drzew,
a trawy coraz bardziej mokre,
leniwie usypiały tuż przy ziemi.
Ani ich skosić, ani ukryć w nich
nieśmiałych pocałunków.
Jej chłopiec miał błękitne oczy,
które nie pasowały do chmur.
Dąsał się na parasolki, choć niebo wciąż płakało,
a do tego przestrzeń zlatywała kolorami piór,
siadając mu na dłoni.
Zbierał je tak wytrwale, aż urósł mur,
potem twierdza i trzeba było bronić
wewnętrznych granic.
Wciąż jeszcze ma kruchą zbroję,
dlatego zapisała się do klubu Amazonek.

Withkacy
18 november 2010 at 21:06

Margot, to czysta poezja

report

Margot
22 november 2010 at 21:34

A nie, nie ma innego Wojtka :)

report

Wojciech A. Maślarz
21 november 2010 at 20:42

Dziękuję za dedykację (chyba że jest inny Wojtek M.). Wiersz w stylu ballad rycerskich z tym niezbędnym pierwiastkiem kobiecym jak opowieśc Izoldy:) Pozdrawiam:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register