zawsze umiał namówić mnie
na głupie decyzje
jak choćby ta
żeby spróbować dosiąść chmur
ganialiśmy zbierając pióra
żeby dolecieć
(to znaczy ja zbierałam
a Karol rysował plany)
po kilku miesiącach
udało nam się zbudować
skrzydło wiatraka
z don kichota
Karol miał tylko zbroję
i chabetę którą dla przekory
nazywał pegazem
dosiadał jej czasem
zwiedzając okoliczne zakątki
i wszelkiej maści dulcynee
miałam stać w oknie
z chusteczką haftowaną
wszystkie cztery rogi
to była najgłupsza
decyzja Karola
Świetny wiersz, Margot
report
ciekawie ogarniete rozwarstwienie stanow faktycznych i wersji oficjalnych ;)
report
Też w czasach dawnych miałem "Pegaza" 600 Fajny wierszyk;-)
report
Ufffff - bałem się, że Wojtyła. Pozdrów Karola.
report