nigdy o nim nie mówię
wciąż mam żal
był taki młody
pamiętam jego martwy uśmiech
białe kalie
i buty wyświecone na glans
może myślał tylko o sobie
nam zostawił smutek
drogę donikąd
walący się dom
i zegar
ale on jak serce ojca
też przestał bić
Tak zwyczajnie, prosto, ale aż się zalogowałam, aby napisać, że ten wiersz ma wymiar domu, ogrodu, całego życia. Słowo dotyka lekko w myśl, a dalej już jak instrument poruszany wiatrem... Pozdrawiam.
report
pięknie... pozdrawiam
report
dziękuję.
report
bardzo pięknie wyrażone
report
Hmm - podoba mi się:)
report
myślę, że mógłby pozostać sam uśmiech - bez martwy...
report