29 may 2011

poetry

Colett
Colett

w pogoni

z deszczu pod rynnę bo tak wyszło
zapachem róża wdzięcznie schlebia
i z kart cygance znikła przyszłość
w kałuży głębia

czwórka wypadła z koniczyny
nieszczęść do pary było trzeba
ofiarą jedno gdy brak winnych
w płaczących wierzbach

marsz kominiarzy ciemną nocą
guzik z pętelką też gdzieś przepadł
zmrok macierzanką kusi wonną
by złudne wzniecać

pląs czarnych kotów pod latarnią
w szmaragdach oczu północ czeka
by bieg zakończył się u ramion
i spłoszył pecha

Bazyliszek
29 may 2011 at 23:36

cos tu jest, tylko nie wiem co, prosze nie gniewaj sie:)

report

Colett
30 may 2011 at 05:49

nie gniewam się :)

report

Jacek Sojan
29 may 2011 at 23:45

rymuje się piknie - ale co się rymuje oprócz słów wie tylko cyganka...jeśli nie cygani! :)! J.S

report

Colett
30 may 2011 at 05:50

zabrakło czasu by się poznać z Cyganką Jacku :-)

report

Jarosław Jabrzemski
29 may 2011 at 23:51

Troszkę chaotyczny, rozbiegany, przez co niespójnością razi, Safoneczko.

report

Colett
30 may 2011 at 05:50

Spróbuję popatrzeć na to Twoimi oczami Jarku..:)

report

Miladora
30 may 2011 at 00:18

Dobry rytm, rymy ciekawe zbliżone, a wiersz ma swoje przesłanie. Opowiada po prostu o pechu - pechowych kartach, niekompletnej czterolistnej koniczynce, braku guzika do złapania na widok kominiarzy i czarnych kotach... Co może tego pecha przezwyciężyć? Jest na końcu. Dla mnie ciekawy wiersz, oryginalny, bo doceniam dobre rymowane wiersze. W dodatku bez literówek. ;))) Biorę. :)))

report

Colett
30 may 2011 at 05:52

Ot czytelnik z praktyką. dziękuję pięknie za odczytanie Mailadoro : )

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register