18 march 2011

poetry

wicherek1989
wicherek1989

Początek

Wchodzę do bramy moich uczuć.
Ozdobionej piórami prastarego feniksa,
który lata wysoko wśród mojej wyobraźni,
pisząc na ziemi swym cieniem wiersz.

Ja przystaję na chwilę, chroniąc się w nim.
Gorąco wśród burzy emocji, deszczu niespełnionych pragnień
i takich, na które jeszcze trochę poczekam.
Myślę o nas jak o obcych i widzę, że

oni nie boją się żyć.
Spacerują między opuszczonymi kłamstwami,
na jałowej pustyni zgniecionego przez nich smutku.
Są doktorami leczącymi bolące rany.

Jeszcze wczoraj, w białej pościeli z ich serc
tworzących jedno, uleczyli siebie,
od początku ucząc trzymać się za ręce
i zaszczepili się przeciw rozstaniom.

Z powodu wewnętrznych zmian,
znów tęsknią za sobą ledwo się odwrócą.
Choć gotować nie lubią, usmażyli miłość
i zjadają ja od nowa, od M

Delektując się smakiem każdej litery.
Gdy słodkie pocałunki wypełniają pustkę,
nie czuje się wyjątkowa, ale jedyna.
Oboje coraz mocniej i silniej nazywają to szczęściem.


autorzy: wicherek1989 & Nierealny

gabrysia cabaj
18 march 2011 at 19:12

wicherku młodziutki - Twój wiersz jest dziewczęcy i taki niewinny - bardzo mi się podoba

report

wicherek1989
18 march 2011 at 19:24

Dziękuję, to nie tylko mój wiersz, pisałam to ze znajomym poetą, każde dorzuciło coś od siebie :)

report

gabrysia cabaj
18 march 2011 at 19:31

tu pełna harmonia wybrzmiewa, więc jest ok.

report

wicherek1989
18 march 2011 at 19:34

to chcieliśmy osiągnąć :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register