11 april 2011

poetry

Florian Konrad
Florian Konrad

Biała Anna

Varneizacja wiersza

tylko beztlenowi znają Annę, jej tłuste ślady
po palcach i świecach, woalki, perłowe skrzydło
napuchnięte korale. jedynie oni ją słyszą

kondukt. jałowi bracia są ubrani w jedną skórę
w srebrnych ornamentach odbija się powtarzalna twarz
pod paznokciami rośnie mech, ciepły kożuszek

grymas obrzydzenia- sto albo i nawet dziewięć
ust po których pociekł wosk

pigmenty pękają (nie sposób utrzymać rumieńców tak długo)
szkło gęstnieje, drżą pióra
zaraz każdy zwinie się do nieba, jedną smużką

bladzi wdychają zalążki Anny,
przez myśli przebiega dreszcz
wreszcie- jesteś! masz ciężkie imię , nieco męski głos
(da się zakryć narzutą)

podejdź bliżej. tutaj jeszcze nie krzepnie światło
- szepczą podnieceni

gabrysia cabaj
11 april 2011 at 16:53

tutaj, Konradzie, pojechałeś już bardzo lirycznie, jak na Ciebie...

report

Florian Konrad
11 april 2011 at 17:12

W tym tekście? Dobra, nie będę się sprzeczać, niech będzie, że lirycznie ;) Dziękuję za komentarz.

report

Bazyliszek
11 april 2011 at 21:22

nie wiem dlaczego uslyszalem Hotel California, no zobacz co slowa potrafia:)

report

Florian Konrad
11 april 2011 at 21:28

Czy ja wiem? Czy podobny klimat? Hotel California był tak naprawdę o ćpaniu, o nałogu narkotykowym, a ten tekst raczej o ... Annie Varney Cantodea (taka artystka) jako uosobieniu śmierci.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register